Dom Kereta

Widok od ul. Żelaznej

Ta zabudowana częściowo szczelina między przedwojenną kamienicą przy ul. Żelaznej 74 a peerelowskim budynkiem mieszkalnym, przy zbiegu ul. Żelaznej i Chłodnej, to najmniejszy dom mieszkalny w Warszawie.

Widok od podwórka, wejście od ul. Chłodnej.

Od ulicy Żelaznej ma 152 cm, zaś od podwórka 92 cm szerokości. Dom mieści 1 klimatyzowane mieszkanie z ukośnie usytuowanym przeszklonym dachem, rozplanowane na 3 poziomach. Posiada sypialnię ze stolikiem i krzesełkami, kuchnię ze zlewem i płytą ceramiczną (do gotowania) oraz łazienkę z kabiną prysznicową i wc. Plan wnętrza.

Dom o charakterze instalacji artystycznej zaprojektował Jakub Szczęsny. Pierwszym mieszkańcem był izraelski pisarz o polskich korzeniach, Etgar Keret. W październiku 2012 roku ówczesna prezydent stolicy, Hanna Gronkiewicz – Waltz, podczas uroczystości dla mediów, wręczyła Keretowi klucze.
Ta specyficzna plomba budowlana miała być rozebrana w 2015 roku, ale stoi do dzisiaj.

M.

Reklamy

Morskie powietrze

Jak zażyć morskiego powietrza nie wyjeżdżając z Warszawy? Wystarczy odwiedzić tężnię solankową. Moja ulubiona znajduje się na placu Hallera, na Pradze, na skraju parku. Otwarta roku temu.

Zasilana solanką z Ciechocinka.
Drewniany szkielet wypełniają gałęzie tarniny.

Również po stronie praskiej usytuowana jest druga tężnia, działająca od kwietniu. Jak na mój gust, jej lokalizacja pozostawia wiele do życzenia, znajduje się bowiem na dachu kolosa Galerii Północnej, przy ul. Światowida.
Solanka pochodzi z miejscowości uzdrowiskowej Zabłocie, gdzie występuje największe stężenie jodu na świecie.

Drewnianą konstrukcję wypełniają gałązki tarniny.

Specyficzny mikroklimat tężni wytwarzany jest wskutek ociekania solanki i ruchu powietrza, powodując intensywne parowanie. Tężnia solankowa nasyca powietrze jodem, bromem i mikroelementami takimi jak: magnez, sód, wapń, potas, żelazo. Samo zdrowie.

Pomimo posiadania właściwości zdrowotnych, korzystanie z tężni nie jest wskazana przy ostrym zapaleniu dróg oddechowych, nadczynności tarczycy, po świeżo przebytym zawale mięśnia sercowego, przy niskim ciśnieniu, uczuleniu na któryś z jonów występujących w solance, po przebytej gruźlicy, z zaawansowaną astmą oskrzelową.

Aby dotrzeć do tężni trzeba przejść przez ogród, gdzie znajduje się największy na świecie las w słoiku, wpisany do księgi rekordów Guinnessa – 27 kwietnia 2019 r.

Ma 3 metry średnicy i ponad 3 metry wysokości.

Wola również może pochwalić się tężnią usytuowaną na terenie Parku Sowińskiego, między ulicami Wolską i Elekcyjną. Tężnia funkcjonuje od maja. Różni się od poprzednich wyglądem i zasadą działania.

Tężnia solna wytwarza suchy aerozol somy bez użycia wody. Halogenerator mieli sól z Inowrocławia na mikrocząsteczki następnie miesza z czystym powietrzem i wdmuchuje do tężni.
Zalecaną formą inhalacji jest wykonywanie okrążeń wewnątrz tężni, w wolnym spacerowym tempie, przez 30 – 45 minut. – Jak napisano w informacji.

Mnie to kojarzy się ze spacerniakiem więziennym.

W planach jest instalacja kolejnych tężni. Jedna z nich miała powstać przy ul. Zachodzącego Słońca na Bemowie, ale być może będzie to teren Parku Górczewska.

Każda dzielnica pragnie mieć tężnię solankową, do budżetu partycypacyjnego na rok 2020 zgłoszono 40 lokalizacji.

M.

Arka Noego

Mieszkanie zwierząt w ZOO można przyrównać do mieszkania ludzi w blokach, tyle że ludzie w każdej chwili mogą wyjść na zewnątrz. Ale jakby na to nie patrzeć ZOO to azyl, szansa na przedłużenie ginących gatunków.
Od 1985 roku 50 gatunków zwierząt jest objętych programem hodowli EEP, czyli ochroną gatunków zagrożonych wyginięciem poprzez ich hodowlę w ogrodach zoologicznych.

Istnienie ZOO jest jednym z przykładów rozbieżności interesów różnych grup społecznych, na całym świecie.

Czy egzystencja na ułamku przestrzeni, jaką zwierzęta miałyby w naturze oraz brak konieczności zdobywania jedzenia, czyni je nieszczęśliwymi?

Bracia Aleut i Gregor, niedźwiedzie polarne.
Na zdjęciu mis bawi się wiadrem, które po chwili założył sobie je na łeb, ale równie dobrze mógł nim we mnie rzucić.

Niedźwiedzie polarne przepadają za majonezem.

Liczne wywieszki informują, że zwierzęta mogą ugryźć. Nigdy się nie dowiem, czy Emu podbiegło do siatki zainteresowane obiektywem, czy chciało mnie dziobnąć w obronie swojego terytorium.

Emu mają podwójne powieki.

A teraz prezentacja zwierzątek, które szczególnie zyskały moją sympatię, oprócz wspomnianych niedźwiedzi.

Alpaka – mój faworyt
Kuzyni równie słodcy
Wydry odpoczywają po śniadanku.
Słonie afrykańskie skupiły uwagę na przekąsce.

Słonie Afrykańskie są największymi lądowymi zwierzętami. Pofałdowana skóra oraz wielkie uszy to doskonały klimatyzator.

Lemur wcinał arbuza, aż mu się uszy trzęsły.

Samce Lemura prowadzą między sobą walkę na zapachy. Wydzieliną gruczołów znajdujących się w okolicy nadgarstków i ramion Lemur smaruje ogon, a następnie wymachuje nim przed rywalem.

Flaming stojąc na jednej nodze w wodzie, traci mniej ciepła, niż gdyby stał na dwóch.
Koń Przewalskiego. Współcześnie jedyny dziko żyjący gatunek koni (Mongolia).
Królewska rodzina.

Utrzymanie zwierząt kosztuje krocie, więc każdy sponsor jest mile widziany. Można zwierzę zaadoptować (wirtualnie), co daje m.in. Honorową Kartę Wstępu do ZOO. Ponadto można wrzucić parę groszy do szkatuły albo przekazać darowiznę, lub kupić upominek w sklepiku Fundacji Panda:

Zabytkowa „Chata pod Strzechą”.

Dodatkową atrakcją są rzeźby zwierząt wykonane z brązu. Te podobają mi się najbardziej.

Sarenka z mamusią.
Mój zodiakalny kuzyn.

W ramach projektu „Mikrofauna w powiększeniu” powstała ekspozycja, chroniona przez elektrycznego pastucha (!). Jak to świadczy o człowieku?

W dni upalne można ochłodzić się korzystając ze ściany wodnej.

Na terenie ZOO znajduje się modernistyczna „Willa pod Zwariowaną Gwiazdą”, w której mieszkał dyrektor ZOO Jan Żabiński z rodziną. Piwnice willi stanowiły azyl dla kilkuset Żydów, w czasie okupacji hitlerowskiej. Wspomnienia z tego okresu stały się tematem książki „Ludzie i zwierzęta”, napisanej przez żonę dyrektora, Antoninę Żabińską.
W 2017, w koprodukcji Czech, USA i WB, powstał film „Azyl” reżyserii Niki Caro, opowiadający o dziejach warszawskiego zoo w tym okresie. Postać pani Żabińskiej grała Jessicę Chastain.

To swoiste muzeum można zwiedzać z przewodnikiem po uprzednim zgłoszeniu telefonicznym.

A jak już człowiek uchodzi się po pachy może poleżakować, albo pobujać się w hamaku, lub przysiąść na jednej z ławeczek, których jest bez liku.

Wrogowie much mogą zakupić doniczki owadożerców, już za 20 zł.

Rosiczka muchołówka kapturnica.

Od atrakcji, a zwłaszcza płacenia za nie, może rozboleć głowa. 200 zł to minimum za 3 osobową rodzinę. Rzecz jasna można wziąć z domu wałówkę i napoje, ale gofry i lody tak kusząco wyglądają, a poza tym, jak odmówić dziecku przejazdu kolejką lub ciuchcią, czy na koniku.

To najatrakcyjniejszy wizualnie punkt gastronomiczny.
10 zł za osobę dorosłą, 5 zł za dziecko w wieku od 3 do 10 lat.
Można sobie pobrykać za 10 zł.

Jest też darmowy plac zabaw oraz dla dzieci do lat 7- darmowe wózki.

Wózki mają ogromne powodzenie.

Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie w zeszłym roku obchodził 90-lecie istnienia.

M.

Widok z Kiercelaka*

Między al. Solidarności a ulicami Okopową i Wolską (serek wolski) stoi kompleks biurowy Spark. Miejsce to ma ciekawą historię. Przed wojną zabudowane kamienicami. Po wojnie jedne odbudowano, inne wyburzono m.in. podczas realizacji projektu przedłużenia al. gen. Karola Świerczewskiego, dzisiaj al. Solidarności, czyniąc alpejskie kombinacje z przedwojennym biegiem ul. Leszno. Pod nr 4, w sąsiedztwie rogatek wolskich, stał dom należący do Stanisława Staszica, a po jego śmierci stał się siedzibą Domu Przytułku i Pracy, w którym z czasem powstał szpital. Ostatecznie została tylko jedna kamienica, ale i tę wyburzono. Od czasu do czasu stacjonował tutaj Cyrk. Następnie teren pełnił rolę parkingu. W ramach akcji odszkodowawczej wobec właścicieli którym odebrano nieruchomości dekretem Bieruta, miasto oddało 80% tego terenu parafii ewangelicko-augsburskiej. Z kolei parafia, w dość skomplikowanej transakcji, przekazała grunt deweloperowi. W drugiej połowie 2016 r. wjechały koparki.

Projekt pracowni architektonicznej Kuryłowicz & Associates.

Proces zagospodarowania serka wolskiego wciąż trwa, od ul. Okopowej ma powstać trzeci biurowiec (ok. 130 m wys).

/źródło: www.skanska.pl/

W planach jest park linearny (m.in. mgiełka wodna), trampoliny posadzkowe, plac ze schodami amfiteatralnymi i ścieżka rowerowa. Generalnie będzie się gdzie zrelaksować i na czym zawiesić oko. Tymczasem między biurowcami ławeczki oraz poidełko (również dla psów).

Na dachu biurowca (od ul. Karolkowej) znajduje się pasieka, do czego nawiązuje informacja na ogrodzeniu:

Ule są pod opieką profesjonalnego pszczelarza.

Wisienką na torcie jest mural autorstwa warszawskiego artysty, akwarelisty, Tytusa Brzozowskiego. Przedstawia fragmenty już nieistniejących zabudowań, pod widokiem fragmentów współczesnej Warszawy.

Tak prezentuje się część muralu przysłoniętego parkanem:

Fundator muralu, spółka biurowa Skanska, chciał w ten sposób zaznaczyć „podążanie ku wielkomiejskości” – jakkolwiek dziwnie to brzmi w przypadku stolicy.

*Kiercelak – plac targowy w latach 1867–1947, dzisiaj ruchliwe rondo Kercelak.
Nazwa pochodzi od nazwiska Józefa Kercelego, który ofiarował ten teren miastu.

M.

Z Woli na Pragę

Na placu Pole Elekcyjne nie spotka się turystów ani wycieczek szkolnych a szkoda, bowiem miejsce to jest ważnym śladem historii nie tylko w dziejach Warszawy, ale również Polski. To tutaj szlachta wybierała króla.
Gdyby wówczas istniał wehikuł czasu, jakież było by ich zdziwienie, że na czele państwa już nie stoi król, a prawo wyboru posłów i senatorów, oraz kandydata na najwyższy urząd w państwie nie jest ograniczone pochodzeniem społecznym.

Pole Elekcyjne (140 x 68 m), było częścią wsi Wola, otoczone wałem ziemnym i fosą.

Zainteresowanych szczegółami zapraszam na stronę: przewodnik.wola.waw.pl

Na środku placu stoi pomnik Electio Viritim.

Kolumna pomnika pochodzi z ruin spalonego w 1939 r. Pałacu Kronenberga. Na trzonie kolumny widnieje płaskorzeźba z brązu, przedstawiająca trzy postacie jako symbol pojednania między Litwinami a Polakami. Rzeźba autorstwa Stanisława Michalika.
Obelisk Electio Viritim wzniesiony w 400-lecie stołeczności Warszawy na dawnym polu elekcyjnym w miejscu szopy senatorskiej i koła rycerskiego gdzie w latach 1575 – 1764 obrano 10 królów Polski.
Towarzystwo Przyjaciół Warszawy oddział Wola 1997 r
. „

Granitową kolumnę wieńczy korona odlana z brązu.

W cieniu kolumny znajdują się tablice przybliżające sylwetki 11 królów elekcyjnych: Henryka Walezego, Stefana Batorego, Zygmunta III Wazy, Władysława IV, Jana Kazimierza, Michała Korybut Wiśniowieckiego, Jana III Sobieskiego, Augusta II Mocnego, Stanisława Leszczyńskiego, Augusta III Sasa i Stanisława Poniatowskiego. Poprzedza je rys historyczny.

Planom zagospodarowania Pola Elekcyjnego (2013) towarzyszył zamysł, aby w przyszłości powstało tutaj Muzeum Elekcji.

Pole elekcyjne było drugą i ostatnią siedzibą sejmu elekcyjnego. Pierwsza powstała na terenie wsi Kamion, na prawym brzegu Wisły.
Teren ten nosi obecnie nazwę Kamionkowskie Błonia Elekcyjne.

Błonia sąsiadują z osiedlem mieszkaniowym na ul. Kinowej, al. Jerzego Waszyngtona, Parkiem Skaryszewskim oraz ul. Stanisława Augusta, niestety częściowo zabudowaną po stronie Błoni.

Tereny Błonia Elekcyjnego zostały wpisane do rejestru zabytków w 1993 roku, co w 2016 roku nie stanowiło przeszkody dla włodarzy miasta, aby sprzedać część terenu prywatnej firmie, z przeznaczeniem do zabudowy (apartamenty). W listopadzie 2018 wycięto krzewy i drzewa w pasie drogowym przy ul. Stanisława Augusta. Inwestor, który jest obecnie właścicielem działki, został zobowiązany do „zastąpienia” wyciętej zieleni – posadzeniem drzew i krzewów, do 2024 roku. Ja tego nie ogarniam.

Malownicze Kamionkowskie Błonia Elekcyjne są terenem odpoczynku dla okolicznych mieszkańców.

M.

Bez patosu

1 sierpnia to dzień bardzo ważny w historii Warszawy – początek Powstania Warszawskiego.
Odbywają się uroczystości ku czci, śpiewane są pieśni powstańcze… Jest doniosło i patetycznie.

W różnych punktach miasta usytuowane są krzyże i tablice (upamiętniające ofiary powstania), jest Muzeum Powstania Warszawskiego i Cmentarz Powstańców Warszawy – na Woli, oraz ul. 1 Sierpnia na Okęciu, pl. Powstańców Warszawy w Śródmieściu i Park im. Harcerskiej Poczty Polowej 1944 r. – na osiedlu Rudna, na pograniczu Bielan i Żoliborza, oraz pomniki – Powstania Warszawskiego, tuż przy gmachu Sądu Najwyższego na pl. Krasińskich oraz Małego Powstańca na murach obronnym Starego Miasta, dłuta Jerzego Jarnuszkiewicza. Odsłonięty w 1983 roku.

Swego czasu pomnik stał się przedmiotem skandalu.
Pomnik Powstania Warszawskiego

To nie wszystko. Na terenie miasta powstało ok. 30 murali powstańczych. Wybrałam kilka.

W sąsiedztwie wspomnianego parku na osiedlu Rudna, przy kładce dla pieszych usytuowanej nad drogą ekspresową S8, przy al. Armii Krajowej, znajduje się mural poświęcony pamięci AK, autorstwa Jarka Fabisia, artysty samouka. Jest ogromny – 580 m² . Mural odsłonięto w 2016 r. Oto kilka kadrów.

Przy ul. Zajączka 15 na Żoliborzu, przykuwa uwagę mural widniejący na ogrodzeniu budynku Zespołu Szkół nr 31 im. Jana Kilińskiego. Jest to projekt autorstwa maturzysty tej szkoły, Bartłomieja Zawiły.

Mural powstał w 2014 r.

Bardzo podoba mi się mural umiejscowiony na ścianie budynku Szkoły Podstawowej nr 32 im. Małego Powstańca, przy ul. Józefa Lewartowskiego 2 na Muranowie.

Mural autorstwa grupy TAKIE PANY.

Na zakończenie, mural znajdujący się na Woli, na przedwojennej kamienicy przy ul. Płockiej 41, poświęcony pamięci o ludności cywilnej. Autorem jest malarz i fotografik Damian Kwiatkowski.

Odsłonięty w 2017 r.

M.

Trzej Panowie z ul. Kłopot

Mimo, iż Warszawa jest moim domem od zawsze, są takie miejsca, które zdarza mi się odwiedzić po raz pierwszy. Tak właśnie było z ul. Kłopot, usytuowaną na pograniczu Woli i Śródmieścia. A to dzięki parapetówce.

Ul. Kłopot po raz pierwszy pojawiła się na mapie miasta w XVIII w. Jej nazwa wywodzi się od nazwiska właściciela ziemi Mateusza Kłopockiego, łowczego rawskiego. Od tego czasu trasa jej przebiegu oraz długość ulegały zmianie. Obecnie wiedzie między torami kolei obwodowej a budynkami osiedla „Przy Arkadii” oraz DH Arkadia (niebawem zmieni nazwę na Westfield Arkadia), na dawnym terenie ogródków działkowych.

Pierwsze budynki powstały w 2015 roku

Ulica Kłopot jest przedłużeniem ul. Burakowskiej. Korków tu się nie uświadczy, ale ulica jest dość ruchliwa. Cechą charakterystyczną ulicy są trzy ronda, podobne do siebie jak krople wody.

Przy zbiegu ulic Kłopot z Parysowską – rondo Jana Himilsbacha (1931-1998), charakterystycznej postaci filmu polskiego. Według metryki, urodził się 31 listopada, co samo w sobie czyni go osobą wyjątkową – zważywszy, że listopad ma dni 30.
Zanim został aktorem imał się różnych profesji, wydobywał węgiel na przodku, dorzucał do pieca na statku rybackim, piekł chleb, ale najwierniejszy był kamieniarstwu oraz pisaniu książek.

Rondo Jana Himilsbacha

Przy zbiegu ul. Kłopot z Błońską, za wiaduktem łączącym Żoliborz z Wolą i Śródmieściem, wita Rondo imienia rodowitego Warszawiaka – Zdzisława Maklakiewicza (1927-1977), aktora dyplomowanego (w przeciwieństwie do Himilsbacha).
Aktor zmarł w wyniku pobicia, podczas interwencji Milicji Obywatelskiej z powodu towarzyskiego „nieporozumienia”, nieopodal Hotelu Europejskiego, gdzie świętowano przyznanie „Złotej Kamery” produkcji filmowej – nomen omen – „Przepraszam czy tu biją?”

Rondo Zdzisława Maklakiewicza

Obu panów, oprócz przyjaźni łączyła sympatia do trunków, oraz udział w kultowym już filmie Marka Piwowskiego „Rejs”, i nie tylko.

YouTube

W ramach budżetu partycypacyjnego na rok 2015, między rondami, na ścianie wspomnianego wiaduktu, powstał Mural z kadrami z filmów, w których obaj panowie grali.

Widok od ul. Parysowskiej
Widok od ul.Błońskiej

Pod wiaduktem

Zdzisław Maklakiewicz, Zbigniew Cybulski, Krzysztof Litwin
Zdzisław Maklakiewicz
Wanda Stanisławska-Lothe, Irena Iżykowska, Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz
Jan Himilsbach
Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz
Zdzisław Maklakiewicz
Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz

Patronem trzeciego Ronda został Jonasz Kofta (1942-1988), satyryk, poeta, piosenkarz, współzałożyciel kabaretu Pod Egidą.
Jego śmierć była równie szokująca, jak Zdzisława Maklakiewicza. W książce „Atlas Towarzyski” autor Janusz Atlas opisał to tak:
Umówił się ze znajomą dziennikarką na wywiad, zamówił golonkę i mięso utknęło w spalonym kobaltem* gardle. Stracił przytomność. (…) Już faktycznie bez życia przeleżał w szpitalu na Banacha pod kroplówką dwa miesiące.
*Kofta od lat zmagał się z chorobą onkologiczną.

Rondo Jonasza Kofty
Ul. Kłopot kończy swój bieg z nagła, w sąsiedztwie Dworca Gdańskiego.

M.